W roku 2010 wyprodukowano 15 tysięcy butelek. W tym roku, z powodu przymrozków w maju powstanie ok. 1500-2000 butelek. Dzięki temu, że 95% pracy przy produkcji wina odbywa się przy udziale maszyn, przy jego produkcji pracują zaledwie 4 osoby. – Winiarnia jest w pełni zautomatyzowana, z czujnikami temperatury, z możliwością kontroli procesu produkcyjnego – mówi Piotr Stopczyński. – Tak naprawdę jest to winiarnia tymczasowa, która powstała na potrzeby przejścia wszystkich procedur (…) Teraz budujemy przetwórnię, która będzie bardziej w stylu Pałacu Mierzęcin, czyli bardziej w takim historycznym stylu – dodaje kierownik winnicy.
Wśród sprzętów, które znajdują się w winiarni jest m.in. prasa do wina, która w ciągu 3 godzin jest w stanie wycisnąć około 1 tony owoców. Jednak, jeśli komuś zależałoby na czasie to mógłby zrobić to nawet w 15-20 minut. Młynko-odszypułkowarka rozdziela jagody od szypułek jest w stanie przerobić ok. 5 ton na godzinę. Technologicznie maszyny są przygotowane do przerobienia 100 ton. Wynik, który na obecną chwilę satysfakcjonowałby kierownika winnicy to 20 ton, czyli tyle, ile zebrano w 2010 roku.
W przyszłym roku winnica w Mierzęcinie zamierza zacząć produkować nalewki. Obecnie trwają próby z jarzębiną i wiśniami. – Jeżeli weszłaby porządna, fajna ustawa dotycząca produktów regionalnych to my po prostu jesteśmy w stanie 2-3 miesięcy uruchomić produkcję nalewek i miodów. A tak po prostu bawimy się w tak zwaną rozrywkę- komentuje P. Stopczyński.
Sam pałac powstał w latach 1861-1863 i był własnością rodziny von Waldow. Po wojnie mieścił się tam dom dziecka oraz Państwowe Gospodarstwo Rolne. Po likwidacji PGR pałac i jego okolica popadł w ruinę. W 1998 roku został on kupiony przez jedną z polskich firm i odrestaurowany. Obecnie w pałacu mieści się hotel.
Autor: Jakub Suszka