Gdańska Wyższa Szkoła Bankowa włączy w swoje struktury Szkołę Wyższą Prawa i Dyplomacji w Gdyni, którą zakładał Ryszard Krauze. Procesy zakończy oficjalna decyzja Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Tendencje konsolidacyjne w szkolnictwie wyższym widoczne są od końca ubiegłego roku akademickiego, ale teraz znacznie się nasiliły. To efekt problemów finansowych wielu uczelni niepublicznych spowodowanych przede wszystkim przez niż demograficzny. O planach konsolidacji mówią kolejne uczelnie.
W tym roku akademickim Grupa Wyższych Szkół Bankowych, której założycielem jest Centrum Rozwoju Szkół Wyższych TEB Akademia, dokonała już trzech przejęć.
– W ostatnich miesiącach do Grupy WSB zgłasza się coraz więcej uczelni, które są zainteresowane połączeniem sił i procesami konsolidacyjnymi. Wynika to z faktu, że WSB to obecnie największa grupa uczelni niepublicznych, kształcąca 50 tysięcy studentów i słuchaczy, z wysoką renomą na rynku edukacyjnym – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Paweł Zygarłowski, prezes Centrum Rozwoju Szkół Wyższych TEB Akademia.
Jak podkreśla Paweł Zygarłowski, konsolidacja jest procesem korzystnym dla obu stron. Wyższa Szkoła Bankowa w Gdańsku dzięki włączeniu SWPD może rozszerzyć swoją ofertę edukacyjną o nowe kierunki, między innymi jednolite studia magisterskie na kierunku prawo. Korzyścią dla gdyńskiej Szkoły Wyższej Prawa i Dyplomacji jest likwidacja zadłużenia uczelni, kontynuowania nauki przez studentów oraz zapewnienie im stabilizacji i bezpieczeństwa.
Eksperci podkreślają, że fakt, że jakaś uczelnia nie radzi sobie na trudnym rynku niżu demograficznego nie świadczy o niskim poziomie nauki, który oferowała. Zakładana przez Ryszarda Krauzego gdyńska SWPD miała dobry pomysł na swoje funkcjonowanie, a nawet wyprzedzała trendy na rynku od początku swojego istnienia, zakładając ścisłą współpracę z firmami. Jednak realia pokazują, że nie uda się z dobrym skutkiem prowadzić i rozwijać uczelni, która ma mniej niż 500 studentów.
– Procesy konsolidacyjne powodują, że następuje swoiste uporządkowanie rynku. Pozostają podmioty najsilniejsze, najlepiej zarządzane, które oferują usługi oczekiwane przez kandydatów na studentów, jak i przez rynek pracy, który jest naturalnym odbiorcą naszych absolwentów – tłumaczy Paweł Zygarłowski.
Jak podkreśla, wprowadzone w ubiegłym roku przepisy o szkolnictwie wyższym zmusiły uczelnie do likwidowania zamiejscowych ośrodków dydaktycznych, co może spowodować mniejszą dostępność kształcenia wyższego w niektórych regionach. Jednak dobrą stroną tych procesów jest eliminowanie najsłabszych uczelni, co oznacza, że ogólny poziom kształcenia będzie wyższy.
Uczelnie niepubliczne walcząc o przetrwanie na rynku zwiększają swoją ofertę i próbują się dostosować do wymagań rynku pracy. Próbują też bardziej efektywnie zarządzać majątkiem. Mimo to – zgodnie z danymi resortu nauki i szkolnictwa wyższego – ponad 20 uczelni niepublicznych jest obecnie w procesie likwidacji.
Konsolidacje i likwidacje dotyczą szkół zarówno w dużych ośrodkach akademickich, jak i w małych miastach. Niekoniecznie też muszą dotyczyć uczelni niepublicznych. Coraz częściej myślą o tym również szkoły państwowe.
– W przypadku uczelni publicznych procesy konsolidacyjne przybierają bardzo różną formę. W kilku ośrodkach akademickich mówi się o stworzeniu jednego dużego superuniwersytetu. Takie rozmowy prowadzone były we Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi czy Lublinie – dodaje Paweł Zygarłowski.
I zaznacza, że możemy także obserwować „wrogie przejęcie”, które ma miejsce w województwie lubuskim z dwoma państwowymi uczelniami w rolach głównych: Uniwersytetem Zielonogórskim i Państwową Wyższą Szkołą Zawodową z Sulechowie.
Autor: Źródło: Newseria.pl