Dla zawodników z Przylepu, sobotnie starcie 7. kolejki zielonogórskiej „okręgówki” było meczem niewykorzystanych szans. Rywal, czyli Błękitni Ołobok byli bezwzględni i w ostatnich minutach rywalizacji przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając to spotkanie 1:0.
W pierwszej połowie lepiej prezentowali się gospodarze, którzy byli w stanie stworzyć sobie dogodne sytuacje do zdobycia bramki częściej niż ich rywale. Problemem był jednak brak skutecznej finalizacji akcji. Najpierw na listę strzelców mógł wpisać się Paweł Dzikowicz, jednak po jego strzale piłka trafiła w słupek. Chwilę później, wspomniany zawodnik TS-u trafił do siatki, jednak tym razem arbiter dopatrzył się pozycji spalonej. Swoją okazję miał również Gabriel Jeferson da Conceicao Nascimento, jednak i w tej sytuacji bramki nie było. Do przerwy mieliśmy zatem remis 0:0.
W drugiej połowie gospodarze ponownie stworzyli sobie okazje, lecz znów brakowało szczęścia i w dalszym ciągu było bezbramkowo. Próbował „Pele”, próbował kapitan, Dawid Kaczor, jednak w obu przypadkach były to próby nieskuteczne. Gdy dobiegał koniec podstawowego czasu gry, Błękitni przeprowadzili kontratak, który okazał się kluczowy dla losów meczu. Bohaterem przyjezdnych został Karol Borowczak, który pokonał bramkarza z Przylepu, dając swojemu zespołowi komplet punktów.
Po meczu rozmawialiśmy z Przemysławem Bitnerem z TS-u.
Wyszliśmy z nastawieniem, żeby wygrać ten mecz. Chcieliśmy zagrać trochę po swojemu, trochę nie poszło. W końcówce straciliśmy bramkę z kontry, która dobiła wynik i przegraliśmy 0:1. Staraliśmy się szukać środka, takich prostopadłych, między strefy i przerzucać na boki, ale to nie wychodziło.
Spotkanie podsumował trener gospodarzy, Konrad Szymański.
Porażka minimalna, ale przez cały mecz bijemy głową w mur. Gra nam wyjątkowo dzisiaj nie wychodziła. Przeciwnik wyprowadzał groźne kontry i po jednej strzelił nam gola. Szkoda, że to było w ostatniej akcji meczu i nie potrafiliśmy zareagować, ale ogólnie mieliśmy problem przez całą pierwszą i drugą połowę, żeby stworzyć sobie sytuacje. Na pewno mamy problem z atakowaniem, jak przeciwnik cofnie się na własną połowę. Wiedzieliśmy jak gra przeciwnik, bo graliśmy z nimi w Pucharze Polski, także spodziewaliśmy się tego, że tak będzie. Próbowaliśmy, ale przeciwnik skutecznie wybijał nas z równowagi. Tak samo w Grabicach, tak samo dzisiaj. Jesteśmy w lekkim dołku, można tak powiedzieć. Porozmawialiśmy sobie o tym, zaciskamy zęby i podchodzimy do następnego meczu, który będziemy chcieli wygrać.
Zdaniem kapitana Błękitnych, Damiana Bogusza cele na mecz z Przylepem zostały w pełni zrealizowane.
To, co nam założył trener, zrealizowaliśmy w 100%. Mieliśmy zagrać niżej, wyczekać. Mieliśmy multum swoich sytuacji, bo nie powiem, że nie. Szczęścia też trochę mieliśmy, bo wiadomo, mieli dwa słupki. TS to dobra drużyna, sądząc po tym, jak zagraliśmy z nimi w Pucharze Polski, to myśleli, że będzie łatwo, ale Ołobok nigdy tanio skóry nie sprzedaje i zawsze walczy o pełną pulę, także jestem dumny z tej drużyny i jestem wdzięczny za dzisiejszą walkę. Punkty są bardzo potrzebne, zwłaszcza że mieliśmy swoje dobre mecze. Po prostu brak skuteczności bazował na tym, że nie łapaliśmy tych punktów. Dzisiaj jednak losy się odwróciły i wszyscy jesteśmy szczęśliwi.
Słowa kapitana potwierdza trener gości, który odniósł się także do tegorocznego, pucharowego spotkania pomiędzy obiema drużynami. Wówczas lepszy okazał się TS, który wygrał tamten mecz 7:2.
Mieliśmy plan na to spotkanie. Cały szczęście się ziścił. Jesteśmy mega zadowoleni, bo te punkty były potrzebne, jak tlen. Jesteśmy akurat na takim etapie, że tworzymy sobie duże sytuacje, nie wykorzystujemy ich. Dużo punktów potraconych w trakcie tego wszystkiego, ale to spotkanie pokazało, że mentalnie stać tę drużynę na naprawdę dużo. Obstawiam, że przyjechaliśmy tutaj na pewno nie w roli faworyta. Wszyscy skazywali nas na pożarcie, a jednak się udało i to są bardzo cenne trzy punkty. Zdecydowanie mentalnie Przylep był w innym miejscu, bo przyjeżdżając do nas i wygrywając 7:2 w Pucharze Polski, spodziewał się łatwiejszego spotkania na pewno i na pewno też nie do końca spodziewał się tego, co będzie się działo na boisku. Piłka nożna jest przewrotna i dzisiaj jest po naszej stronie.
W nadchodzącej kolejce drużyna z Przylepu powalczy o ligowe punkty w Kargowej, gdzie zmierzy się z Cargovią. Mecz odbędzie się w sobotę, 26 września, a pierwszy gwizdek sędziego usłyszymy o 15:30.
Doceniasz nasze sportowe relacje? Postaw nam kawę! ☕ To dla nas ogromna motywacja do dalszego śledzenia lokalnych boisk i informowania o wynikach naszych drużyn.
Dziękujemy, że kibicujesz razem z nami!
Postaw kawę za: