Dziki Warszawa pokonały Zastal Zielona Góra 98:86, pieczętując swój awans do turnieju finałowego Pucharu Polski. Choć zielonogórzanie musieli uznać wyższość rywali na parkiecie, porażka nie odebrała im miejsca w elicie.
Zielonogórzanie zaczęli spotkanie z ogromnym animuszem, prowadząc 11:2. Patrick Cartier przyznaje jednak, że to tylko podrażniło Dziki. Warszawianie błyskawicznie zmienili strategię, stawiając na ogromną agresję w obronie, z którą Zastal zupełnie sobie nie poradził, seryjnie łapiąc przewinienia.
Zaczęliśmy świetnie, od runu 11:2, ale potem oni naprawdę podkręcili intensywność i fizyczność w obronie. Próbowaliśmy odpowiedzieć tym samym, ale często kończyło się to tylko faulami, które wysyłały ich na linię rzutów wolnych. Do tego świetnie rzucali za trzy. My natomiast po prostu nie byliśmy w stanie przeskoczyć tego progu, żeby wrócić do gry.
Trener Dzików, Marco Legovich, nie krył dumy ze swoich zawodników, podkreślając, że dla jego zespołu był to mecz o najwyższą stawkę – być albo nie być w walce o finał PP. Mimo trzynastu strat, warszawianie zrealizowali swój pierwszy cel w tym sezonie.
Mieliśmy bardzo dobre tempo i potrafiliśmy wypracować świetne pozycje rzutowe. A trzeba przyznać, że graliśmy przeciwko jednej z najlepszych i najbardziej agresywnych obron w lidze. Dla nas był to mecz o wszystko – typowe ‘in or out’. Walczyliśmy o realizację naszego pierwszego celu w tym sezonie. Jestem niesamowicie, naprawdę niesamowicie dumny z zespołu i tego, jak poradził sobie w tym trudnym momencie.
Mimo przegranej w stolicy Zastal i tak zagra w PP. Losowanie par ćwierćfinałowych odbędzie się we wtorek, o 12:30. Cztery czołowe drużyny: WKS Śląsk, AMW Arka, Energa Trefl i King zostaną rozstawione.
Doceniasz nasze sportowe relacje? Postaw nam kawę! ☕ To dla nas ogromna motywacja do dalszego śledzenia lokalnych boisk i informowania o wynikach naszych drużyn.
Dziękujemy, że kibicujesz razem z nami!
Postaw kawę za: