
Dziki i fascynujący Zielonogórski Las Odrzański jest oazą spokoju. Życie toczy się w nim w naturalny sposób przyciągając do siebie chcących odpocząć od codziennego zgiełku mieszkańców. Potrafi jednak zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie.
Oderwald opisywałem wielokrotnie. Wiele razy także w nim bywałem chodząc różnymi ścieżkami i zapuszczając się w jego najodleglejsze zakamarki w poszukiwaniu dawnej restauracji jak i umocnień wojennych. Zawsze zaskakiwał swoją różnorodnością. Teraz, gdy jest mniej zielony, pokazuje swoje kolejne tajemnice.
W niedalekiej odległości od ”Rybakówki”, a właściwie tuż za nią, znajdowała się aleja z okazałymi dębami. Koło nich ustawiono w 1899 r. kamienne tablice z napisami “Förster Eiche”, “Martini Eiche”, “Kauffmann Eiche”. Do dzisiaj zachowały się tylko dwa z nich. Tablica “Kauffmanna” zniknęła i nie wiadomo, gdzie się dzisiaj znajduje.
Aleja dębowa, dzięki pracom leśnictwa, jest widoczna widoczna i zachęca do spacerowania po lesie. Idąc nią w kierunku południowym (w stronę zielonogórskiej Krępy) oraz przechodząc przez leśną drogę dojdziemy do bujnie zarośniętej części Oderwaldu. Na pierwszy rzut oka niczym ta część nie zaskakuje i nie przykuwa uwagi. Jednak jak się doń wejdzie, to oczy robią się jednak większe.
Nie ma tam tak okazałych dębów, gdyż zostały wycięte, z różnych względów. Jednak przy jednym ze ściętych drzew znajdziemy niewielki kamień, który od strony drogi jest praktycznie niewidoczny i przysłonięty zrębem. Zdecydowanie różni się od tablic pamiątkowych przy “Rybakówce”. Jest mniejszy, kwadratowy i znajduje się tylko na nim imię – “IWO”. Nic więcej. W tym rejonie chodziłem wiele razy i nic więcej podobnego nie znalazłem.
Kwerendy archiwalne nie naprowadziły na żadne konkretne materiały. Nie znalazłem także żadnych zdjęć czy informacji w przedwojennych publikacjach o Oderwaldzie. Nawet rocznik Śląskiego Towarzystwa Leśnego o nim nic nie wspomina. Dotarłem jednak do informacji od mieszkańców, że w niedalekiej odległości od “Rybakówki” były jeszcze dwie podobne tablice z nazwami “Cesar” i “Otto”. Narosło wiele legend, które mówiły o tym, że miały one upamiętniać konie pracujące w tymże lesie przed 1945 r. znajdują się u kogoś w ogródku, ale ich lokalizacja nie jest znana.
Ustaliłem, że ww. tablice zostały w niewyjaśnionych okolicznościach usunięte na początku lat 90. XX wieku i znajdują się u kogoś w ogródku, ale ich lokalizacja nie jest znana. Prócz wyżej opisanych “dębowych tablic” ostał się jeszcze “IWO”, być może niezauważony lub w pewnym okresie zasypany liśćmi. Może jednak został ustawiony w innym okresie i zupełnie z innej przyczyny? A może jest upamiętnieniem jakiejś osoby, a jeżeli tak, to jakiej i dlaczego tam jest? Jeden kamień, a tak wiele pytań i niejasności… Warto go także zobaczyć podczas spacerów.
Za pomoc w napisaniu tego tekstu dziękuję Pani Marii Karpińskiej, która podzieliła się ze mną posiadanymi informacjami.
Źródła:
-opracowania i zbiory własne;
– “Grünberger Wochenblatt”;
-500 Jahre Grünberger Oderwald – Festschrift zum Oderwald-Heimatfest am. 22. und 23. Juni 1929. Feiser des 500-Jährigen Besitz der grünberger Oderwaldes, Grünberg 1929;
– Jahrbuch des Schlesischen Forst-Vereins für 1899, Breslau 1900;
-H Schmidt, “Geschichte der Stadt Grünberg, Schles.” Grünberg, 1922;
-E. Stein, “Monographien deutscher Städte. Band XXIX Grünberg i. Schlesien”, Berlin 1929;
-mat. Stowarzyszenia Lubuski Krajobraz Kulturowy w Zielonej Górze;
-zbiory Archiwum Państwowe w Zielonej Górze, Archiwum Państwowe w Poznaniu
Tekst:
dr Grzegorz Biszczanik – historyk, regionalista, znawca dziejów Zielonej Góry










