Gwałtowne oblodzenie dróg i chodników zamieniło Zieloną Górę w prawdziwe lodowisko, wysyłając dziesiątki mieszkańców prosto w ręce lekarzy. Choć SOR przy Szpitalu Uniwersyteckim przeżył prawdziwe oblężenie, dzięki profesjonalizmowi i błyskawicznej reorganizacji pracy ratowników, każdy pacjent otrzymał niezbędną pomoc.
Nagły atak zimy i zdradliwa warstwa lodu na chodnikach sprawiły, że miniona doba była jedną z najtrudniejszych w historii zielonogórskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Z godziny na godzinę poczekalnia wypełniała się osobami z bolesnymi urazami kończyn i potłuczeniami. Medycy do północy obsłużyli 180 pacjentów. Mówi lek. Szymon Michniewicz kierownik SOR.
Po godzinach ciężkiej walki o zdrowie mieszkańców, oddział zdołał powrócić do standardowego rytmu.
Zima nie odpuszcza. W całej zachodniej Polsce służby nadal ostrzegają przed niebezpieczeństwami spowodowanymi oblodzeniem.







